Istnieje człowiek. Od wieków ten sam
Kilka miesięcy temu dostałam osobliwą wiadomość. Człowiekowi chyba trochę krew wezbrała i chciał jej sobie upuścić. Dobrze zrobił, że napisał.
Kilka miesięcy temu dostałam osobliwą wiadomość. Człowiekowi chyba trochę krew wezbrała i chciał jej sobie upuścić. Dobrze zrobił, że napisał.
To nie jest tekst polityczny. U mnie dzisiaj bez hasztaga i całkiem na serio.
Zdecydowana większość wiadomości, które od Was dostaję to prośby o radę, komentarz, opinię. Ich forma jest najczęściej podobna. Najpierw dobre słowo, podziękowanie za bloga, jakieś uprzejmości.
Ten tekst jest o grzechu zaniechania. Nie chcę, żebyś grzeszył. Wobec świata i wszystkiego, czym jesteśmy. My. Ludzie.
Coraz więcej się ostatnio pisze o zarządzaniu wiekiem. Najczęściej w kontekście ludzi starszych. Jak ich zaktywizować, jak czerpać z ich doświadczeń etc. Bardzo mało z kolei mówi się o tym, jak odnosić się do tych sfer, w kontekście ludzi, którzy wciąż jeszcze biznesowe mleko mają pod nosem (coś jakby ja i moje pokolenie).
To był dla mnie intensywny tydzień. Zresztą wiesz. Rozmawialiśmy ze sobą regularnie.
Albo koleżanko, rzecz jasna.
Możesz nawet być brzydki. Ale jeśli tak, to upewnij się, że jesteś bardzo brzydki. Wszechbrzydki. Z gęby ohydny taki.
Lubię nowe. Lubie nieznane. Lubię świeże, zaskakujące i inne.
Wielu z Was, początkiem roku, pewnie myśli o swojej sytuacji zawodowej. Na część, na bank czekają jakieś zmiany.
Helena naprawdę tak się nie nazywa. Ale naprawdę człowiek dziś do mnie zadzwonił.