A szkoda. Pewnie niektórych nie musiałabym się uczyć na własnych guzach.
No to do brzegu.
Ucz się. Nie w szkole, tylko w życiu. Rób, psuj, przestawiaj, zaglądaj w różne kąty. Niech często dzieją Ci się nowe rzeczy. Nowe jest dobre. Ciekawe. Szkoła taka tylko bywa. Zbyt rzadko.
Nie idź na kompromis, w sprawach, które są dla Ciebie fundamentalne. Nie negocjuj swoich wartości. To nieprawda, że z każdym trzeba spotkać się w środku drogi. Z niektórymi ludźmi nigdy nie pójdziesz w tym samym kierunku. I to jest OK.
Nie rozpamiętuj. Ucz się z doświadczeń, ale żyj przyszłością. Nieważne co było, ważne co przed Tobą. Dobrze jest mieć przed oczami mądrą wizję. To motywujące.
Dbaj o wybranych. Większość ludzi wokół Ciebie to tylko przechodnie. Tylko kilka najważniejszych osób zostaje na stałe. To o nich warto dbać. Jeśli tylko możesz, zbuduj z innym człowiekiem coś, co trwa. Długie dystanse dają dużo więcej niż całe stado krótkich, nieważnych.
Nie wierz hierarchii. To nieprawda, że ludzie na wyższych stanowiskach są (z zasady) od Ciebie ważniejsi, mądrzejsi, bardziej wartościowi. Jeśli akurat tak się zdarza – warto się od nich uczyć. Jeśli jednak tkają swój autorytet tylko na tytule – uciekaj przy pierwszej możliwej okazji. Z tej miłości dzieci nie będzie.
Warto czekać. Potrzeba natychmiastowości nie doradza dobrze. Czasami warto poczekać. Nawet długo. Niecierpliwość jest nerwowa, obgryza paznokcie i pluje nimi na dywan. Nerwy Ci nie służą.
Zapisuj pomysły. Lub nagrywaj (ja mam w telefonie appkę z dyktafonem). Niech dobre pomysły nie uciekają. Znajdź na nie miejsce i przeglądaj je regularnie.
Inkubuj pomysły. Zanim w coś zainwestujesz czas i energię – niech chwilę poleży. Niech odpocznie i nabierze znaczenia. Działanie na już-tutaj-taraz-woo-hoo, zazwyczaj nie jest dobrym doradcą.
Nie marudź. To głupie.
Miej czas na rzeczy, które na to zasługują. To nieprawda, że nie masz czasu. Prawda jest taka, że właśnie zdecydowałeś go wydać w innym miejscu. Zawsze masz wybór.
Regeneruj siły, zanim Ci ich zupełnie zabraknie. Zbyt wiele osób, które znam, okrutnie o siebie nie dba. Pracują ekstremalnie niehigienicznie. Często konsekwencji nie widać (jeszcze). Zdarza się, że przychodzą z wielkim hukiem. Znam takich, co mocno zachorowali. Sił nie starczyło. Organizm powiedział: wal się, odmawiam! I odmówił na dobre.
Zrób miejsce na lojalność. Bądź lojalny wobec ludzi, z którymi pracujesz. Każ im na tę lojalność zasłużyć.
Pracuj dla znaczenia. Pieniądze będą konsekwencją. Pamiętaj jednak, że ta zasada nie działa w drugą stronę.
Tych, i stu milionów innych rzeczy, nikt mi nigdy nie powiedział.
Mówili za to, żeby grzeczną być i uczyli jak malować oko, żeby wyglądało na ładniejsze. Mówili, że długie włosy trzeba nosić, a pazur zawsze musi być stępiony. Uczyli, że prawdziwa dama nigdy nie przeklina. Zapomnieli dodać, że warto nazywać rzeczy po imieniu. Kazali ubrania składać w kostkę, a buty przed zimą starannie impregnować. Mówili, że dzieci i ryby głosu nie mają, więc długo tak właśnie było. Mówili, że szacunek trzeba mieć – do starszych, mądrzejszych, ważniejszych. Nie mówili, że chodzi im o ślepe posłuszeństwo. Mówili, że nauka to potęgi klucz, nie wiedzieli, że nie chodzi w tym o akademię. Mówili, że dzieci muszą być czyste. O tym, że słuchane nie wspominali.
Dzisiaj nic nie mówią.
Zgłupieli.
Takie durne czasy.
Bardzo lubię takie „życio-poradniki”, zwłaszcza jak są mądre i wartościowe. A ten wpis taki właśnie jest – dzięki!