Boisz się czasami, że umrzesz niezauważony?
Boisz się czasami, że umrzesz niezauważony? Ja tak. Statystyki są w tej kategorii nieubłagane. Ogromna większość z nas umrze niezauważona. Niczego ważnego nie osiągniesz, niczego nie zmienisz. Tyle.
Boisz się czasami, że umrzesz niezauważony? Ja tak. Statystyki są w tej kategorii nieubłagane. Ogromna większość z nas umrze niezauważona. Niczego ważnego nie osiągniesz, niczego nie zmienisz. Tyle.
Dziś nie tylko o pracy. Opowieść, tym razem, jest dużo szersza. Dotyczy Ciebie, mnie, naszych przyjaciół, a często też pracowników. Jednym słowem - kombo.
Ostatnio, wręcz fanatycznie, natrętnie myślę o pracy z ludźmi. W korpo-mowie nazywałoby się to "zarządzaniem zasobem ludzkim" [sic!]. Rozmawiam z wieloma kierownikami, obserwuję ich styl, wybraną formę pracy z zespołem, samoświadomość... Obserwuję i syntetyzuję. Staram się nie oceniać. Nie wychodzi.
Tym razem, bez większych wstępów - od razu z grubej rury. Stwierdzam: twój pierwszy zespół nie może się udać.
Niewiele jest rzeczy, w które wierzę bezgranicznie, ale to na pewno jest jedna z nich. Fakt, że niewykorzystane okazje się mszczą!
Przez ostatnie lata uczestniczyłam w wielu szkoleniach. Głównie z zarządzania zespołami. Były różne, lepsze i gorsze. Wszystkie miały jednak jedną wspólną cechę: wyposażyć mnie w narzędzia niezbędne do prowadzenia trudnych rozmów z pracownikami.
Dziś o konfrontacji. Temat nie jest prosty, bo wymaga... przede wszystkim odwagi. A z tym bywa różnie.
Znajomi często pytają mnie jakie ustawić sobie oczekiwania finansowe, idąc na rozmowę kwalifikacyjną. Wielokrotnie chodzi o to, abym powiedziała jakie w danym miejscu są widełki płacowe. Moja odpowiedź nigdy nie jest prosta.
Właśnie skończyłam przygotowywania do jutrzejszego wystąpienia. Mam wyjść i przemówić. Najlepiej, żeby było ciekawie, lekko i inspirująco. Sama radość...
Każdy kto kiedyś zarządzał ludźmi lub projektami wie, że samemu nie da się zrobić wszystkiego. Są takie zadania, które musimy czasami oddać , bo w pojedynkę nie dalibyśmy wszystkiemu rady.
Tym z Was, którzy mają własne zespoły- polecam zastanowić się nad tym jaki właściwie jest Wasz styl. Co Was definiuje? Czy naprawdę jesteście spójni? Czy Wasze zespoły wiedzą czego można się po Was spodziewać? To pierwszy krok do bycia wyrazistym.