Nie martw się… do 18-tej
Dziś z cyklu: narzędzie pomocne w codziennym życiu.
Dziś z cyklu: narzędzie pomocne w codziennym życiu.
Tytuł trochę na zaczepkę. Pytanie jednak absolutnie zasadne.
Na początek chwila dla tych wszystkich, których tata, mąż, brat, syn lub inna, bliska osoba nazywa się Waldek. Pamiętajcie – Waldek w tym tekście to nie imię, to stan umysłu. Figura językowa taka.
W ubiegłym tygodniu wyjątkowo odczuwałam problemy męczybułstwa (etym. męczyć bułę). To chyba na złość. Jakby się wszyscy umówili i nagle chcieli godzinami prawić o treściach, które przecież można w trzech słowach.
Na koniec Q1, kilka słów na temat leadership'u.
Balans zawsze jest potrzebny. We wszystkim. W środowisku pracy jest na wagę złota.
Nowa moda. W świecie nie tak bardzo. U nas - wciąż odkrycie Ameryki. Mentoring.
Jeśli spytasz wieczorem osobę siedzącą obok: "Kochanie, a za co Ty mnie tak właściwie kochasz?", a w odpowiedzi dostaniesz konsternację i krótkie: "Skarbie, za to, że jesteś"... to masz problem. Oboje macie. Bo JEST, to jest kilka miliardów ludzi na świecie.
Poniosło mnie. Dzisiejszy tekst ma wszystko. Wizję przyszłości, historię prawdziwą i własnoręcznie namalowane zdjęcie (o ile tak się w ogóle da). A rzecz o ważnych rekrutacjach. Głównie menedżerskich.
Z niepokojem jest trochę jak z duchami. Niby pod łóżkiem, a jednak tylko w twojej głowie.
Networking? Że niby po co mi to? Nie wiem, nie umiem, nie ogarniam.