I wzajemnie, szefie!
Zdjęcie: fot. Crucifix Jean-Luc
4 stycznia 2015 • Praca • 16 komentarzy

I wzajemnie, szefie!

Dobrze jest właściwie zacząć pracowniczy rok. Albo co tam rok – każdy miesiąc lub nawet tydzień przyjemniej mija, jeśli dobrze rozpoczęty.

Dziś o tym, co zrobić, żeby dobrze zacząć. A jak zacząć to i skończyć. Sedno jednak ani w początkach, ani w końcach. Siedzi w środkach. W tym, jak swoje historie przeżyć, w ich trakcie. Jak nimi sterować, którędy prowadzić. Jak zarządzać pracą drugiego człowieka. Dzisiejsza opowieść zasadniczo jest dla tych, którzy kierownikami.

Będzie o zasadzie wzajemności. Psychologia zna ją od lat. My nie bardzo.

W skrócie chodzi o to, że jeśli chcesz od kogoś coś wyegzekwować, najpierw trzeba opróżnić kieszenie. Czas dać coś od siebie. Wtedy ludzie czują społeczną potrzebę odwzajemnienia przysługi, a współpraca układa się naturalnie i niemal symbiotycznie.  Proste i jakby intuicyjne. A jednak komplikacje na każdym froncie. Dlaczego tak prosta zasada (udokumentowana rozlicznością badań), jest tak trudna w zastosowaniu w środowisku pracy?

Mam kilka pomysłów:

  1. Wciąż żyjemy w kraju, gdzie stosunek pracy interpretuje się raczej poddańczo. Innymi słowy, to Ty pracujesz dla szefa, a nie odwrotnie. Więc jeśli tak jest, po co się kłaniać pracownikowi. Wystarczy przecież wydać rozkaz. Smutny, ale wszechobecny tok myślenia.
  2. W Polsce praca wciąż bierze górę nad współpracą. Dbałość o relację szef-pracownik ciągle pozostaje poza listą biznesowych priorytetów. W umysłach wielu kierowników najpierw trzeba zabezpieczyć biznes, a dopiero potem resztę (dużo mniej ważnych) elementów. A, że biznesy czaso- i energo- chłonne, przestrzeni na tę „resztę” brak. Szkoda, bo poziom krótkowzroczności na poziomie -7,0 dioptrii.
  3. Grzech braku zainteresowania myśleniem. To chyba największy problem współczesnych modeli (anty)zarządzania. Ostatnio byłam świadkiem wypowiedzi pewnego managera wysokiego szczebla. Mówił o tym, jak prasy branżowej nie czyta, bo głupia. Książek również, bo czas w deficycie. Sam siedzi w „biznesach” już taki kawał czasu, że zęby zjedzone, a głowa najmądrzejsza w kosmosie. Wypowiedzi jednak sortu najsłabszego, rytmiczne przecinane dźwięcznym „c’nie”. I tylko Basta–mąż musiał żonę podszczypywać pod stołem, coby tylko nie podjęła tematu. Bo przecież w gościach. Bo sielsko, anielsko. A żona już w głowę zachodziła, jak mają wiedzieć o czymkolwiek, skoro nie czytają, nie interesują się, znają tylko to, o co sami się potknęli. Brak ciekawości świata to grzech nie do wybaczenia w środowisku pracy. Jak masz fascynować, jak wiesz…nic. Nic, co istotne, odkrywcze i świeże. Nie stosujesz ani reguły wzajemności, ani żadnej innej metody, techniki, zasady. Nie stosujesz, bo… nie znasz. Kurtyna.

Jak żyć (lepiej)?

  • Pierwsze: zainteresuj się światem. Czytaj, rozmawiaj, otaczaj się ludźmi, którzy inspirują. Zapisz na kartce 3 (lub 30) książki, które powinieneś w tym roku przeczytać. W styczniu je kup, a od lutego zacznij powoli brnąć przez strony. Skończ czytanie do czerwca. Wtedy może się okazać, że zgłodniałeś na kolejne trzy (30 lub 300) i na to właśnie wydaj drugą połowę roku.
  • Drugie: zacznij żyć regułą wzajemności. Bądź rozdawaczem przysług. Nawet tych bardzo małych. Tam gdzie możesz, mów innym „tak”. Zgadzaj się na rozsądne propozycje, próbuj ułatwiać ludziom (pracownikom – tak, tak – oni to też kategoria „człowiek”) pracę. Codziennie opróżniaj kieszenie. To najlepsza inwestycja w przyszłość i te, rzeczone „biznesy”. Gdy na Ciebie przyjdzie pora i będziesz w potrzebie, cała armia ludzi/ pracowników opróżni swoje. Dla Ciebie. Kapitał nieoceniony.
  • Ostatnie: zrozum w końcu, że to nie jest świat jednostki. Sam nie stoczysz żadnej ważnej bitwy. Potrzebujesz sojuszników, przyjaciół i wojska. Jedną rzeczą, która łączy tych wszystkich ludzi, jest ich wola. Muszą chcieć dla Ciebie (a ja powiedziałabym z Tobą) pracować. Póki tego nie zrozumiesz, przykazanie drugie będzie dla Ciebie kompletną abstrakcją.

Z życzeniami dobrego, rzeczowego i przemyślanego zarządzania pracą drugiego człowieka!

2015 będzie przełomowy! Wiem to na pewno. Sojusznicy mi donieśli.

16 komentarzy
Poprzedni Basta–Bilans 2014. Jest moc Następny Kobieto, ogarnij swoje mocne strony!

Jola Sławska
•
•

Racja jak zawsze! Muszę przyznać, że zasadę wzajemności stosuję od lat i ZAWSZE działa!!! I ta sugestia a propos książek – też stosuję od zawsze, zawsze mam na pólce coś „na zapas” do czytania i to są bardzo różne lektury – od literatury fachowej na wielu polach przez literaturę piękną po kryminał. Po prostu lubię czytać 🙂
Pozdrowienia i wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku! I dalszego ciągu do czytania rzecz jasna 🙂

Zgadzam się. To piękne że tak myślisz – cieszę się że jest nas więcej…. Tak Trzymać!

Szy Krak
•
•

Naiwne myślenie, że jak dasz, to dostaniesz. Spoko, też jestem w tym względzie bardzo dobrym i wrażliwym człowiekiem. Puentując, ja rozdaję się w umiarze, a ostatnio w ostateczności albo wcale. Wiadomo, zależy z kim pracujesz. Ja pracuję w dużej mierze z „debilami” nazwijmy to (wielokrotnie próbowałem ich trafnie i zwięźle opisać na własny użytek, ale się nie udało – tak bardzo nie mieści mi się w głowie ich postawa, z czego w sumie jestem dumny). Zależy więc, jaka praca. Są takie gdzie zastosowałbym zasadę praca to \'praca, a relacje to gdzie indziej’. W sumie z takim też nastawieniem podszedłem na początku do mojej obecnej pracy. Próbowałem to zmienić, no ale zależy, z kim ma się do czynienia. Czasami nie warto.

paulinabasta.com
•
•

To nie jest myślenie „jak dasz, to dostaniesz”. Nie chodzi o zimną kalkulację zysków. Układ jest dużo głębszy. Tkwi w całościowej (długoterminowej) filozofii pracy i przekonaniu, że dać jest wartością, która kreuje pewien mikroklimat wokół Ciebie. Właściwie pielęgnowany, zwraca się z nawiązką.
Przykro słyszeć, że wokół Ciebie sami debile. Może warto więc pomyśleć o jakiś zmianach. To musi być trudne – tak na bezmózgowiu. Ja bym oszalała.

Naimie
•
•

Jak by tego nie nazwać chodzi o kalkulację zysków i zwrot, choćby odległy, z „inwestycji” (kwestia użytego słownictwa, które odsyła albo do skojarzeń „zimna kalkulacja” albo „mikroklimat”). Bez tego, nikt by się zasadą wzajemności nie zajmował w ramach nauki, dawanie dla dawania byłoby ewentualnie obiektem zainteresowania religii. Nie lubię takiego uszlachetniania czegoś co nie ma w sobie nic poza metodą działania, jakkolwiek byłaby skuteczna, ułatwiająca i uprzyjemniająca wpół-życie i -pracę.

Basia Biskupiak
•
•

Droga Paulino,
Przez przypadek tu trafilam, ale sie ciesze. I zgadzam sie z Toba w 100%. I ja oprozniam kieszenie, juz od wielu lat, i mimo, ze w tej chwili otaczaja mnie sami ludzie, ktorych kieszenie sa puste, to nadal kieruje sie zasada wzajemnosci. I chcialam jeszcze dodac, ze nie tylko w Polsce kierownicy i managerowie nie maja pojecia jak zarzadzac personelem, i maja jeszcze wiele do nauczenia sie. Pracuje w tej chwili w UK i czesto spotykam sie z postawami przez ciebie opisanymi. Chociaz tutaj ci kierownicy (niektorzy) lubia o sobie mowic, ze pokonczyli kursy i czytaja, i wiedza. I co z tego, skoro tej wiedzy nie stosuja, a pracownicy to dla nch podwladni i musza wykonywac wszystko im narzucone (=czestokroc rozkazane), a jak sie nie podoba to wynocha, znajdzie sie ktos nowy.

paulinabasta.com
•
•

Witaj Basia, cieszy mnie ten przypadek. Pierwsze, co przychodzi mi do głowy, to: może wobec tego czas pomyśleć o powrocie do Polski? Tu jest naprawdę coraz lepiej… Wiem to, obserwuję to zjawisko codziennie. Na blogu często krytykuję to i tamto, ale to raczej po to, żeby zmobilizować/sprowokować [najczęściej do myślenia].

Jestem takim właśnie co siedzi w biznesach i kieruję ludźmi od 25 lat i to co piszesz to teoria, która z praktyką nie ma nic wspólnego.
Niestety pracownicy i zarządzający stoją po przeciwnych stronach barykady i nie jest to wina zarządzających tylko pracowników, którzy absolutnie nie są nauczeni ani współpracy ani solidności ani minimalnej choćby lojalności, ani nawet nie wynoszą z domu do pracy tak podstawowej zasady jak „bycie w porządku”. Możesz stworzyć firmę, zatrudnić przyjaciół, traktować wszystkich jak członków rodziny i… tylko kwestią czasu jest kiedy sobie uświadomisz, że spisz z ręką w nocniku, że mimo pozorów de facto ONI postawili Cię po drugiej stronie barykady i traktują jako tolerowane zagrożenie. Jeśli zaś będziesz za zbyt dobra dla nich to będą Tobą POGARDZALI, albo się Ciebie bali szukając podłoża tego dobra w chorobie psychicznej lub innych paskudnych motywach. Jeśli poniesiesz koszty, wysiłek i podniesiesz ich kwalifikacje a wtedy ktoś inny zaproponuje lepszą pensję – to nie tylko odejdą, ale będą jeszcze przechodzić na drugą stroną ulicy gdy Cię zobaczą. Najpierw ze wstydu, że tak postąpili, potem sobie to zracjonalizują i zaczną Cię nienawidzić. Bo nikt nie lubi nie odwzajemnić dobra itd.
To nie przypadek, że w korporacjach, urzędach itd. jest taki zamordyzm . Tylko to działa.

paulinabasta.com
•
•

Arnold,
ciężko mi się ustosunkować do twojej wypowiedzi. Z przekonaniami dyskutować jest najtrudniej.
To o czym piszę to nie teoria, tylko mechanizmy poparte toną badań oraz doświadczeń ludzi. Sama mam już ich ponad dekadę.
Ta dyskusja jest nieskończona – coś w stylu „jajko czy kura”.
Dla mnie zawsze założenie, że pracownik jest z zasady zły, pozostanie dowodem słabości samego managera.
Ot – taka róznica przekonań.

Nie wiem z jakiego kraju masz te doświadczenia – czy aby na pewno z Polski?

p.s.
Naukowcy od dawna wiedzą, że pierwsza była kura, jajko pojawiło się później.

paulinabasta.com
•
•

Jasne, że z Polski.
Kurza figura metaforyczna, najwyraźniej nie tafiła. Może przy innej okazji się uda.
Mam taką nadzieję.

W takim razie gratuluję szczęścia w doborze pracowników.
Co do kury to na końcu zdania miał być uśmieszek ” 😉 ” ale chyba pośpiech go zjadł .

paulinabasta.com
•
•

No i dyskusja kończy się happy-end’em 🙂

Naimie
•
•

Teoria X i teoria Y, lata 60-te, te same dylematy 😉

Miałem ochotę napisać cos o managerach co mają pod sobą samych „debili”, ale ugryzłem się w porę w klawiaturę 🙂 Więc napiszę pozytywnie – znam jednego u którego codzienne działania i własny przykład OSOBISTY działa dokładnie tak jak opisałaś Paulino – bombowy artykuł. Nadal pełen podziwu nad Twoją umiejętnością pisania tak krótko i prosto o tym co jest sednem. Umiejętność budowania zdrowych relacji między dzierżącymi władzę, a podwładnymi niestety w wielu przypadkach wynika z tego że ludzie awansowani za swoją wiedzę o produkcie, sprzedaży (wstaw cokolwiek co jest odpowiednie) nie mają pojecia jak PRACOWAĆ z LUDŹMI – i nikt ich tego nie uczy.

Dziękuję za uśmiech który wywołał znów twój kolejny artykuł 🙂

paulinabasta.com
•
•

Przyjemność:)