Pisanie na "obcych" portalach ma to do siebie, że tekst, który początkowo wysmarujesz, w finalnej wersji wygląda zupełnie inaczej.
To może i dobrze, bo mnogie korekty wygładzają część myśli, które w konsekwencji stają się (być może) bardziej klarowne.
Minus jest taki, że całe Basta-słowotwórstwo jest skutecznie wyeliminowane.
Coś za coś, I guess…
Mój dzisiejszy wpis na blogu Harvard Business Review możecie znaleźć tutaj.
Smacznego!
Od rana czekałam 😉 No i pięknie! Rzeczowo i na temat! Po tym tekście w ogóle nie straszna człowiekowi rozmowa o pieniądzach. Tylko jednak brakuje mi w tym wszystkim „polotu słownego Basty”. Proszę rozwijać myśli na obcych portalach tak jak to kanony sugerują a dla nas żuczków, przesiadujących na blogu Pani Basty dać tyle „Basty” ile to możliwe 😀