Zamiast na problemie, skup się na jego rozwiązaniu
22 sierpnia 2014 Życie 2 komentarze

Zamiast na problemie, skup się na jego rozwiązaniu

Dziś nie tylko o pracy. Opowieść, tym razem, jest dużo szersza. Dotyczy Ciebie, mnie, naszych przyjaciół, a często też pracowników. Jednym słowem - kombo.

Wielokrotnie zdarza mi się, również w życiu prywatnym, słuchać trudnych historii. Przyjaciele, znajomi, (współ)pracownicy – przychodzą i opowiadają o problemach. Że tu boli, tam uwiera i ogólnie jedna, wielka bieda. Bez wyjścia. Nierzadko problemy są rzeczywiste, ważne i naprawdę uciążliwe. Rozumiem.

Staram się mieć czas na słuchanie (z resztą, zawsze uważałam, że posiadanie na coś czasu, jest dużo bardziej kwestią wyboru, niż jakąś obiektywną zmienną). Jednak po chwili zaczynam dopytywać…

Pytam o opcje. O to, co człowiek może w danej sytuacji zrobić. Czy ma na nią jakiś wpływ. Jeśli tak, jaki? Jeśli nie, jakie widzi alternatywy… W trakcie dyskusji, opowieść zawsze zaczyna się zmieniać. Powstają konteksty, ludzie zaczynają odkrywać, wcześniej nieuświadomione możliwości. Do głosu dochodzi mały pierwiastek optymizmu.

Przenosząc punkt ciężkości z fiksacji na problemie, na możliwe rozwiązania, wykładamy na stół niezbędny element świeżości i perspektywę dostępnych rozwiązań problemu. Ludzie uzmysławiają sobie, że mają wyjście, czasami nawet ich mnogość. Dostrzegają alternatywy, których wcześniej nie widzieli, bo koncentracja na problemie fałszowała im obraz całości.

Ten sam schemat, czasami stosuję w rozmowach z samą sobą (tak, tak… gadam ze sobą dość często). Problemy wtedy robią się coraz mniejsze, a człowiek wychodzi z narożnika, do którego sam się zapędził. Podobnie jest z pracownikami lub przyjaciółmi. Często, jedyne czego im potrzeba, to odpowiednio zadane pytanie, zamiast zestawu złotych rad, które umierają, zaraz po tym jak zamykamy drzwi spotkania.

Dobrze czasami sprowadzić ludzi, na których Wam zależy na optymistyczny [= realistyczny] tor myślenia. Myślenie ograniczeniami śmierdzi stęchlizną. Rozmowa o możliwych rozwiązaniach tętni Dior’em.

A za Toba? Jaki zapach się dziś ciągnie?

2 komentarze
Poprzedni Niezbędnik dobrego przywódcy stada Następny Boisz się czasami, że umrzesz niezauważony?

Zrezygnuj

Myslenie ograniczeniami – dobrze powiedziane. Czasami tak mam:-( wiec bede Cie czytal

Zgadzam się w całej rozciągłości! Jak to powiedział jeden z moich ulubionych artystów: „musisz być cały czas w ruchu. jeszcze żaden pies nie obsikał jadącego samochodu.” Od zawsze dobrze słucham ale muszę się jeszcze nauczyć zadawać jedno celne pytanie zamiast zalewać ludzi potokami „dobrych rad”.
Mam zatem nowy mały cel i Basta 🙂